46 książek na 50 – tyle udało mi się przeczytać w wyzwaniu czytelniczym Goodreads. To fantastyczny wynik, choć przyznam że pod koniec roku już sobie trochę odpuściłam.
Co dało mi wyzwanie czytelnicze?
Na początku chciałam tylko pamiętać, co przeczytałam. Głównie ze względu na mój blog i Instagram, ale też dla własnej satysfakcji. Kocham czytać, a brak czasu na to jest dla mnie niemiłym doświadczeniem. Jestem jednak trochę jak Emma Woodhouse pod tym względem.
W 2025 okazało się, że dla mnie motywujące nie jest “wyzwanie czytelnicze” w postaci wybrania 12 tytułów do wplecenia w TBR w ciągu roku. Wyzwaniem staje się wtedy zapamiętanie tego co było na tej liście. Nadmierne analizowanie przyczynia się do braku czasu na czytanie.
Ale konkretna liczba książek – zebrana w jednym, dobrym narzędziu? Z opcją zapamiętywania okładek? Z możliwością zapisania daty, kiedy coś przeczytałam? To było fantastyczne! Kiedy w lipcu dopadł mnie zastój czytelniczy, wystarczyło jedno kliknięcie w telefonie, żeby się zmotywować do większej wytrwałości. No i dosięgnęłam tę wyśnioną pięćdziesiątkę tak bardzo, jak potrafiłam.
Co znalazło się na mojej liście TBR w 2025?
Poniżej przedstawiam wybór przeczytanych przeze mnie książek w formie kolażu z mojego profilu na Goodreads. Tam wrzucam książki w miarę jak je czytam – ale przyznam, że czasem trochę nieregularnie.




A Wy? Braliście udział w wyzwaniu czytelniczym Goodreads? 📚

Biorę udział od wielu lat i nie zawsze kończę z oczekiwaną liczbą, ale też najbardziej lubię to, że mogę wygodnie zobaczyć co czytałem patrząc na okładki, niezależnie od ich liczby. Widzę wtedy czy był to udany rok czytelniczo czy nie, a widzę po tym ile z tych książek było świetnych, ilu nowych autorów odkryłem i nie zawsze taki przegląd mnie satysfakcjonuje. To jest dobry motywator na kolejny rok żeby lepiej dobierać lektury.