Anna Bilińska – malarka o nieprzeciętnym charakterze. Spełniona artystka, której życie naznaczyła samotność – tak potrzebna, ale zarazem nieunikniona. W takich okolicznościach pozostała silna, zdeterminowana i sprawcza. Taki obraz kreuje autorka „Opowieści o Annie Bilińskiej”, Małgorzata Ziewiecka.
Czy warto sięgnąć po tę biografię?
[współpraca recenzencka]
“Sama – opowieść o Annie Bilińskiej” – o czym jest ta książka?
„Sama – opowieść o Annie Bilińskiej” to biografia najważniejszej polskiej malarki XIX wieku wydana nakładem Wydawnictwa Muza. Małgorzata Zawiecka przeplata w książce fakty z życia osobistego i doświadczenia, które doprowadziły do najważniejszych obrazów artystki. Z wrażliwością przenika przez historię w próbie odtworzenia realiów życia malarki.
Życie Anny Bilińskiej było niełatwe. Ambicje młodej panny z dobrego domu w XIX wieku powinny przecież raczej łączyć się z własnym domem oraz rodziną. Mimo wielkiego talentu, wsparcia rodziców i najbardziej utalentowanych artystów tego okresu, początki kariery wiązały się z biedą.
Książka prezentuje Annę Bilińską jako bohaterkę z krwi i kości. Malarkę mającą wpływ na polską kulturę. Równie uznaną i utalentowaną, co jej koledzy po fachu. Warto pamiętać tak samo jak o Janie Matejce czy Michale Elwiro Andriollim. To ważne szczególnie dla współczesnych odbiorczyń sztuki.
Biografia w interesującej formie
Książka Małgorzaty Zawieckiej wzbudza wiele pytań. Fabuła z dialogami przypisanymi konkretnym charakterom – to coś, co znamy raczej z książek historycznych. A biografia i książka historyczna to w moim przekonaniu dwie różne formy literackie.
Jednocześnie widać, że bohaterka jest równie ważna dla Autorki tekstu, jak i dla czytelnika. A napisana lekkim piórem po prostu czyta się sama. Fabularyzowana forma biografii Bilińskiej pomaga w lepszym odbiorze otoczenia – politycznego oraz społecznego – bohaterki. Przez to sama Bilińska przestaje być taka odległa. Nazwisko Anny Bilińskiej jest teraz równie znajome, co imię Charlotty Brontë czy Jane Austen. I myślę, że nasze rodzime artystki zasługują na podobną sławę, co angielskie!
Ponadto dostajemy tutaj też kilka stron bibliografii, która pozwala na zgłębienie tematu Bilińskiej z naukowej strony. No i intencją nie jest jedynie zapoznanie się z historią znanej postaci. Intencją jest otworzenie się na twórczość Anny Bilińskiej, na zauważenie jej pośród innych utalentowanych malarzy XIX wieku oraz docenienie jej wpływu na polską kulturę.
“Anna – opowieść o Annie Bilińskiej” to podróż przez drogę artystyczną
Książka wzbogacona jest o szkice oraz reprodukcje obrazów Anny Bilińskiej, ale też artystów z otoczenia malarki. Dzięki temu całość jest piękną, zamkniętą kompozycją – zapraszającą do dalszego zgłębiania malarstwa okresu rozbiorów w polskim społeczeństwie.
Opowieść została napisana pięknym, ale przyjaznym stylem. Jeśli dołożymy do tego możliwość obejrzenia reprodukcjo oraz zachętę do dalszego poszukiwania twórczości Bilińskiej – to książka spełniła swoje założenia w stu procentach!
Wsparcie emocjonalne artystów?
W „Opowieści o Annie Bilińskiej” szczególnie spodobał mi się obraz samotności nie tylko jako określenia trudności życia. Dla kogoś, kto tworzy sztukę, samotność jest elementem życia potrzebnym do realizacji projektów, o czym wspomina m.in “Droga Artysty” Julii Cameron.. Dla Anny Bilińskiej oznaczało to z jednej strony pracę do późnych godzin – z drugiej umiejętność odważnego wykraczania poza to co było odpowiednie dla kobiet w jej wieku w oczach otoczenia.
Drugim ważnym elementem dla wszystkich twórców – ale zwłaszcza tworzących kobiet – jest przybliżenie historii innych kobiet tego okresu. Jaka historia stoi za tym byśmy my mogły działać w interesujących nas obszarach? Zwrócenie uwagi na historię, która umożliwiła mnie samej pisanie treści – pod własnym nazwiskiem, nie musząc się posiłkować wsparciem brata czy męża.
Czytaliście już „Samą – opowieść o Annie Bilińskiej”?
Dajcie znać w komentarzach!
Magda
